i żyli długo i szczęśliwie…

 Pewnego razu bracia, Michał i Jakub, wyruszyli na wyprawę w góry, aby odnaleźć Źródło Radości, z którego chcieli zaczerpnąć magiczną wodę, by wyrwać ze smutku swoją siostrę, królewnę Płakajkę…

Po wielu dniach wędrówki dotarli do jaskini, gdzie postanowli spędzić noc.

– Jakubie, obudź się! – Michał  zawołał do brata.  – Słyszysz?

– O co chodzi ? Co mam usłyszeć?

– Plusk wody! To ono, to źródełko! – zawołał szczęśliwy Michał i zerwał się z miejsca.

– A co w tym dziwnego, że woda kapie w jaskini? – ciągnął zaspany Jakub.-Jednak brata już przy nim nie było. Ruszył  w głąb jaskini. Plusk wody za to słychać było coraz wyraźniej. Chwilami wydawało się też, że ktoś gra i śpiewa.

Gdy Jakub odnalazł brata, zobaczył  światło, dochodzące ze środka skały.

– Co tam jest?- zapytał cicho.

– Raczej kto? Zobacz sam –  wyszeptał Michał zachwycony widokiem.

W środku jaskini siedziała piękna nimfa o kasztanowych włosach.  Grała na harfie, a u jej stóp wybijało źródełko.  Michał od razu poczuł, że kocha tę nimfę i nie może bez niej żyć…

Jednak niełatwo ją było oswoić. Kiedy dostrzegła, że przyglądają się jej dwaj młodzieńcy, od razu schowała się za skałę, a w miejscu wybijającej wody pojawił się piasek.

– Przestraszyłeś ją! – zawołał gniewnie królewicz Michał do brata. – Uciekła i zabrała ze sobą źródełko!

– Co ty mówisz ? To nimfa, a one nie przebywają w towarzystwie ludzi! -wyjaśnił  Jakub.

– I kto nam da teraz wodę dla Płakajki!? Wszystko zepsułeś! – zawołał rozżalony młodszy brat. – Już nigdy nie zobaczysz uśmiechu na jej twarzy!

 Nimfa w ukryciu przysłuchiwała się  rozmowie.

Słyszała kiedyś  opowieść o tym, że gdzieś daleko w królestwie jest smutna królewna. Kiedy teraz podsłuchała, co mówili młodzieńcy, postanowiła im pomóc. Wyszła z ukrycia.

–  Mam na imię Aurelia. Jestem opiekunką tego źródełka- zaczęła rozmowę.

– Witaj! – odpowiedzieli niemal jednoczenie bracia, zachwyceni widokiem tej pięknej istoty.

– Co was sprowadza? – ciągnęła Aurelia.

– Potrzebujemy magicznej wody ze źródełka dla naszej siostry- wyjaśnił Jakub, bo Michał nie mógł z wrażenia wykrzesać z siebie ani słowa.

– Czy wiecie, co to za źródełko? – zapytała nimfa.

– Czy nie Źródełko Radości? – odparł królewicz.

– Ach, nie! – wykrzyknęła Aurelia. Woda, której szukacie, jest w  jaskini po drugiej stronie tej  góry.

– Więc cóż to za miejsce? – zapytał  wreszcie Michał.

– To Jaskinia Zakochanych, a to Źródełko Miłości. Każdy, kto wspólnie wypije tę wodę, zakocha się w sobie już na zawsze.

Michał czuł, że nie potrzebuje magicznej wody, aby zakochać się  na zawsze w pięknej nimfie. Z jednej strony był  bardzo szczęśliwy, że ją spotkał.  Z drugiej  bardzo nieszczęśliwy. Wiedział, że wkrótce będzie musiał nimfę opuścić.

– A czy możemy zaczerpnąć wody z tego źródełka i zanieść naszej siostrze? Może ona  zdejmie zły urok? Przecież każdy zakochany jest szczęśliwy – pomyślał Jakub.

– Możecie – odpowiedziała nimfa i sprawiła, że znów u jej stóp ożyła woda.- Pamiętajcie tylko, że  moc tej wody działa trzy dni. W tym czasie trzeba się jej napić. Później zamieni się w piasek – przestrzegła Aurelia i podała królewiczowi złotą butelkę.

Nimfa dobrze wiedziała, co czuł młodzieniec, lecz nic nie mogła zrobić. Na miłość nie ma lekarstwa. Usiadła przy swoim  źródełku i zaczęła znów grać na harfie.

Gdy bracia wyszli z Jaskini Zakochanych, na dworze właśnie świtało. Czerwone słońce wschodziło nad wysokimi szczytami gór. Bracia ze wzruszeniem patrzyli na ten widok. Zdecydowali, że nie wrócą od razu do  zamku, poszukają jeszcze tego miejsca, gdzie wybija Źródełko Radości. Zaglądali więc do każdej groty, za każdą skałę, pod każdy krzak, lecz nigdzie go nie widzieli. Chwilami sądzili, że ktoś sobie z nich zażartował, bo wcale takiego miejsca nie ma.

Po dwóch dniach  poszukiwań młodzieńcy postanowili wrócić do domu. Musieli się pośpiesyć, aby woda ze Źródełka Miłości nie straciła swej mocy. Zeszli z gór do doliny i wsiedli na konie. Ruszyli przed siebie w stronę zachodzącego słońca.

– Jedziemy już tyle czasu, musimy odpocząć. Konie muszą się napić – zatrzymał brata Michał.

– Do zachodu słońca została jeszcze godzina, pojedźmy dalej, odpoczniemy, gdy się ściemni – odparł Jakub, który liczył każdą godzinę tej podróży.

– Nie mam  już sił! – zawołał młodszy królewicz – Tutaj zostaję!

– Nie marudź, musimy dotrzeć do Płakajki, zanim woda zamieni się w piasek, a to nastąpi już wkrótce.

– Ale ona ma dopiero siedem lat! Nie znajdzie sobie teraz królewicza! Daj spokój, to na nic – mamrotał zmęczony i nieszczęśliwy rozstaniem z nimfą Michał!

– No dobrze, odpocznijmy chwilę, nich konie się napiją.  Ale na noc musimy dotrzeć tu…. – pokazał palcem miejsce na mapie, lecz młodszy brat  już spał.

– No pięknie, w takim razie sam rozejrzę się trochę – pomyślał głośno Jakub i ruszył na skały.

Stąpał ostrożnie po ostrych kamieniach, podziwiał cudne widoki i nasłuchiwał plusku wody. (…)

Po jakimś czasie na niebie pojawiły się ciemne chmury, z których zaczął padać  deszcz.  Królewicz nie mógł dalej iść. Ścieżki zaczęły zamieniać się w małe potoki,  spływające z wyższych pięter gór.

Gdy Jakub zobaczył wejście do pieczary, od razu skorzystał ze schronienia.

Spotkał w niej kilka jaszczurek i nietoperzy, które na jego widok uciekły w głąb ciemnego korytarza. Po chwili jednak  wróciły do niego. Nietoperze zawirowały nad jego głową, a  jaszczurki zaczęły tańczyć u jego stóp.  Wreszcie zatrzymały się, jakby dając młodzieńcowi tajemny znak. Potem znów uciekły. Jakub postanowił pójść za nimi. Tunel robił się coraz jaśniejszy i milszy. Królewicz miał nadzieję, że tym razem  trafił do właściwego miejsca, skąd zaczerpnie wody dla swojej siostry..

I nie pomylił się. Rzeczywiście, dotarł do Źródła Radości, które wybijało z małej skały tuż pod sklepieniem jaskini. Podszedł bliżej do źródełka, schylił się i już chciał zaczerpnąć wody dłonią, gdy zza skały wybiegła zwiewna postać.

– Stop! Co robisz? – zapytała gniewnie. Jakub nie spodziewał się nikogo, więc przestraszony odsunął się od źródła.

– Kim jesteś i co robisz? – znów zapytała. Królewicz przez mgłę dostrzegł  dziewczęce kształty.  Domyślił się, że to nimfa, opiekunka tego źródełka.

– Jestem  Jakub, dotarłem tu po wodę dla mojej siostry, królewny Płakajki – odpowiedział grzecznie. Tajemnicza postać powoli zbliżyła się do niego. Młodzieniec w ciemności dostrzegł jej twarz. Była  śliczna.

–  Aha, chciałeś mi ukraść wodę, aby wyleczyć twoją siostrę ze smutku! – oskarżyła go nimfa.

– Przepraszam, nie chciałem ukraść – zaczął tłumaczyć. – Nie wiedziałem, że nie można jej sobie  tak po prostu wziąć.

– Gdyby każdy chciał po prostu sobie ją wziąć, to już by nic nie zostało – ciągnęła gniewnie nimfa. – I nie byłoby smutku na świecie! A bez smutku radości!

Królewicz nie był przygotowany na takie problemy. Nimfa wyglądała pięknie i miło, lecz widać wcale taka nie była.

– Kim jesteś? – zapytał po chwili.

–  Kornelia, nimfa wodna i opiekunka tego źródła! Przychodzisz tutaj i nawet nie wiesz, z kim masz do czynienia?

Nimfa była zdecydowanie w złym nastroju, zupełnie nie pasowała do tego miejsca.

– Nie wiesz, że każdy, kto chce zaczerpnąć wody z tego źródełka, musi zostawić mi podarunek? – ciągnęła.

Jakub o tym nie wiedział. Nie miał niczego przy sobie, tylko buteleczkę z wodą ze Źródełka Miłości, która przypięta była do jego paska.

– Przykro mi, nie mam niczego dla ciebie. Ale mogę się odwdzięczyć, kiedy już moja siostra zostanie uzdrowiona – odrzekł rezolutnie. – Dostaniesz złoto i klejnoty, co tylko chcesz!

– Nie ma mowy, podarunek musi być teraz! – krzyknęła nimfa jak rozkapryszone dziecko.

Jakub się zmartwił. Taki szmat drogi pokonał. Tyle czasu szukał tego miejsca, tylu przeszkodom musiał sprostać i teraz to wszystko na nic!? Dlaczego nikt  mu nie powiedział o podarunku?

– Przepraszam, Kornelio, nie mam niczego ze sobą –  stwierdził smutno.

– A co masz przy pasku? – przerwała mu, gdy dostrzegła złotą butelkę.

– Tego nie mogę ci dać – odpowiedział.

– A więc nie otrzymasz wody! – nimfa się obraziła i odeszła kilka kroków.

Jakub wiedział, że nie ma wyjścia. Jeśli nie odda Kornelii złotej butelki, nie dostanie wody ze Źródełka Radości i nie odczaruje smutnego serca Płakajki.

– Kornelio, zaczekaj!  Dobrze. Weź, proszę, tę butelkę – Jakub podał nimfie złoty przedmiot drżącymi rękoma. Po raz pierwszy z bliska zobaczył jej piękne, zielone oczy i kasztanowe włosy. Był nimi zachwycony.

 Nimfa obejrzała przedmiot, wyjęła złoty korek i ostrożnie popiła zawartość.
Nie wiedziała, co to za woda.  Była bardzo młoda, nigdy jej jeszcze nie piła. Woda  posmakowała jej, bo wypiła jeszcze kilka łyków.  Po czym podała butelkę królewiczowi.

– Dziękuję, teraz napij się i ty, z pewnością jesteś spragniony – powiedziała.

Nimfa nie wiedziała, jaką moc ma  ta woda, ale królewicz wiedział. A ponieważ Kornelia wydała mu się najpiękniejszą istotą na świecie, choć może nie najmilszą, postanowił posłuchać jej żądania.

Ostrożnie wypił kilka łyków. Poczuł w ustach słodki, jakby poziomkowy smak. Gdy butelka była już pusta, nimfa wzięła ją od niego i napełniła wodą ze Źródełka Radości.

– Zanieś swojej siostrze, niech wypije wodę i  przestanie już płakać! – powiedziała i podała butelkę królewiczowi. Głos jej był  spokojny i ciepły.

– Dziękuję – odparł Jakub, a serce biło mu tak szybko, jakby miało zaraz wyskoczyć. Czuł, że czar wody zaczął działać. Chciał się pożegnać, lecz głos serca nakazał mu inne słowa.

– Kornelio, a czy pojedziesz ze mną?

***

Gdy zakochani dotarli do miejsca, gdzie Jakub pozostawił śpiącego brata, była ciemna noc.

Okazało się, że Michała już tam nie ma. Został tylko jeden koń, który czekał na starszego królewicza. Kornelia i Jakub postanowili zejść z gór w kierunku drogi na zachód,  prowadzącej do królestwa.  O świcie dotarli do rozwidlenia dróg, gdzie czekał na nich królewicz Michał i… nimfa Aurelia!

– Michał, wreszcie jesteś! – zawołał Jakub, kiedy dostrzegł królewicza.- I to w dodatku nie sam?!

– Aurelio? Co ty tu robisz? – wykrzyknęła zaskoczona Kornelia, gdy zobaczyła swoją starszą siostrę…

I tak dwaj synowie królewscy znaleźli podczas wyprawy nie tylko Źródełko Radości, lecz także dwie piękne  siostry -nimfy, które zostały ich żonami. Ku wielkiej radości Króla i Królowej. To była dla wszystkich najcenniejsza nagroda. I oczywiście żyli długo i szczęśliwie….

9 thoughts on “i żyli długo i szczęśliwie…

  1. Dawno nie czytałam bajek bo nie mam małych dzieci. Ta bardzo mi się spodobała i chyba poczytam sobie więcej, tak do poduszki, żeby mieć kolorowe sny 🙂

  2. Podoba mi się, przeczytałam z zaciekawieniem 🙂 Lubię takie klimaty, od zawsze byłam fanką fantastyki, więc nimfy i magiczne źródełka są mi bliskie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *