Srebrne pudełko cz3.

W poprzednich rozdziałach

Sowa Huhatka w nocy spostrzegła  nad leśną polaną  tajemnicze światło, które spadło z nieba niczym gwiazda, po czym zmieniło się w srebrne pudełko.

Huhatka usilnie próbowała sama rozwikłać zagadkę pochodzenia dziwnego przedmiotu, lecz pudełko ukryło się przed nią w krzakach leśnych malin. Nie mogąc go znaleźć postanowiła, że rano powie o nim  swoim przyjaciołom, żółwiowi Tuptusiowi i jeżykowi Pikusiowi. Miała nadzieję, że pomogą jej odnaleźć jakiś trop.

Nazajutrz po przeszukaniu polany zwierzęta stwierdziły, że niczego niezwykłego nie ma i zaproponowały Huhatce,  udanie się do ich wspólnego przyjaciela, księcia Filipa, który na pewno znajdzie rozwiązanie zagadki. Huhatka nie była przekonana do tego pomysłu. Nie miała już pewności, czy nocna przygoda nie była tylko snem.

 

Tymczasem srebrne pudełko powędrowało w postaci światła do pokoju księcia Filipa na zamku.

Przemieniło się w kosmo-ludka, który zaczął bawić się zabawkami chłopca. Książę przez chwilę obserwował dziwnego gościa, a potem  bawił się z nim. Gdy musiał wyjść do szkoły, schował gościa, przemienionego znów w srebrne pudełko, do szafy ze starymi zabawkami. Tam nikt nie zaglądał.

Niestety, tego dnia królowa zrobiła porządek w szafach Filipa i stare zabawki spakowała do oddania. Wśród nich było srebrne pudełko. Gdy książę się o tym dowiedział, razem z sową zaczął poszukiwania swojego przyjaciela. Pędził co tchu, aby dogonić auto, które zabrało worek z zabawkami. Nie zdążył. Kierowca ścigany przez sowę, jechał bardzo szybko, aż gdy zahamował nagle na placu, zgubił worek, którym od razu zainteresowały się dzieci.

PRZECZYTAJ TEKST W CAŁOŚCI  rozdział 1,  rozdział 2

Rozdział 3.

-Zabawki! Kierowca zgubił worek z zabawkami!- wołały uradowane.

– A może to święty Mikołaj ? – wykrzykiwały jedne przez drugie.

– Nie, to nie św. Mikołaj. Do świąt jeszcze daleko!- krzyczały inne.

W tej wrzawie nikt nie pomyślał, że worek wypadł z auta królewskiego posłańca i że  znalezione zabawki do kogoś należą. Żadne z dzieci nie chciało oddać tak cennego  prezentu. Sowa doleciała do zgormadzonych mieszkańców.

-Szanowni państwo, kochane dzieci- zaczęła uroczyście. – To bardzo miło z waszej strony, że znaleźliście worek z rzeczami księcia Filipa. Przez pomyłkę królowa Patrycja zapakowała do niego ulubione zabawki chłopca. Proszę, abyście pozbierali je i włożyli z powrotem do worka. Filip już tutaj biegnie- Huhatka wygłosiła mowę i czekała na reakcję dzieci. Jednak oczekiwanej reakcji nie było.

-Ale ja nie chcę oddać tego auta!- stwierdził chłopiec o jasnych włosach i zadartym nosku, który wybrał czerwone Ferrari księcia.

-Ja też nie!- zawołał drugi, nieco większy. Miał w ręku pudełko z małymi autkami terenowymi. Dawnej Filip urządzał nimi wyścigi w królewskim ogrodzie.

-Ja zawsze chciałem mieć takie klocki!- powiedział trzeci, który miał włosy koloru marchewki i piegi na nosie. Wyglądał nieco zabawnie, bo brakowało mu zębów z przodu. Przyciskał do siebie bezcenny skarb-  kolorowe klocki, z których mały książę budował niegdyś zamki, wieże i remizy strażackie. Huhatka zauważyła, że za grupą buszujących w worku chłopców, stała mała dziewczynka, trzymająca poszukiwane pudełko. Oglądała je z ciekawością i skupieniem.

Miała na imię Amelka. Jej starszy brat, Kuba, chodził z księciem do tej samej klasy w królewskiej szkole. Czasem bywał w zamku, żeby pobawić się z chłopcem. Amelka była nieduża, dlatego nie chciała przepychać się przez tłum dzieci. Podniosła przedmiot, który upadł najbliżej jej małych stóp. A że był srebrny i błyszczący, wzbudził zainteresowanie ciekawej dziewczynki.

Zaczęła go dokładnie oglądać, delikatnie głaskać, a nawet próbowała otworzyć. Jednak pudełko było szczelnie zamknięte i bardzo twarde. Siostra Kuby chciała już nim potrząsnąć, gdy do dzieci przybiegł zdyszany książę. Miał wypieki na twarzy i nierówny oddech. Gorączkowo poszukiwał wzrokiem swojego przyjaciela. Gdy dostrzegł go w rękach dziewczynki, bardzo się zaniepokoił. Podbiegł do niej i zawołał.

– Nie potrząsaj, proszę! To nie jest zwykłe pudełko!

Dziewczynka spojrzała na Filipa i przycisnęła zdobycz do siebie. A książę dalej pytał.

-Podoba ci się?

-Tak- wyszeptała nieśmiało dziewczynka.

-Chciałabyś mieć takie pudełko na zawsze? – ciągnął chłopiec, mając nadzieję, że może uda się namówić dziewczynkę, żeby zamieniła je na inną zabawkę.

-Yhm… –  Amelka mruknęła cichutko.

-A wiesz, że ono jest zaczarowane ? W nim schował się mój przyjaciel?- kontynuował książę.

-Nie!

– Będę się bardzo cieszył, jeśli oddasz mi je, a ja w zamian  dam ci klocki- zaproponował chłopiec. Amelka spojrzała na Filipa z wyrzutem.

-Nie!- odparła stanowczo i jeszcze mocniej przycisnęła pudełko do siebie.

-Kupię też dla ciebie lalkę i misia i co tylko chcesz, tylko oddaj mi to!- błagał Filip. Wiedział, że to ostatnia szansa na odzyskanie przyjaciela.

-Nie oddam! Moje pudełko!-  Amelka krzyknęła i uciekła. Schowała się za  rogiem ulicy.

Książę ruszył za nią, jednak po chwili się zatrzymał. Zrozumiał, że dziewczynce bardzo zależy na tym podarunku i z pewnością go nie odda. Huhatka widząc to, łapczywie nabierała powietrze.

-Chyba zaraz zemdleję- mówiła do siebie, wachlując się skrzydłem. Filip zaś stał bez ruchu i patrzył w stronę, w którą pobiegła Amelka. Pozostali chłopcy trzymali swoją zdobycz i też tylko patrzyli  za nią w milczeniu. Wiedzieli, że książę nie jest zadowolony z obrotu sprawy. Na szczęście, na rynku pojawił się samochód z królową Patrycją, kucharką, ogrodnikiem, Tuptusiem i Pikusiem. Królowa szybko wybiegła z auta.

-Synku, co się tutaj dzieje? – zapytała Filipa. Jednak chłopiec milczał i pochmurniał  coraz bardziej.

-Królowo, może wyjaśnię- zaproponowała sowa, która czuła, że musi coś powiedzieć.

– Proszę Huhatko, jestem bardzo zaniepokojona tym, co tu widzę- stwierdziła królowa.

– Dzisiejszej nocy na polanie….-  sowa zaczęła i ciągnęła swoją opowieść przez dobry kwadrans, nie pomijając żadnych szczegółów. – A gdy znalazłam worek na rynku, był już porwany, zaś zabawki znalazły nowych właścicieli…- zakończyła.

Królowa domyśliła się, że to zamieszanie jest spowodowane trochę przez nią i to, że bez pytania spakowała stare zabawki syna. Myślała, że książę już z nich wyrósł i przestał się nimi bawić. Jednak warto było go zapytać. Teraz to zrozumiała.

– Filipku, przepraszam cię bardzo, nie miałam pojęcia, że masz coś tak cennego w szafie ze starymi zabawkami- zaczęła. – Gdybyś mi wcześniej powiedział o swoim kosmicznym przyjacielu, nie zabrałabym tego pudełka… Tak bardzo mi przykro, synku. Książę przytulił się do mamy i otarł łzy.

-Chciałem ci powiedzieć, mamo, ale musiałem pójść do szkoły. Poza tym bałem się, że mi nie uwierzysz – powiedział cicho.- Mam nadzieję, że Amelka będzie dobrą przyjaciółką dla mojego stworka – wetchnął zrezygnowany.

-Och, jestem pewna, że tak będzie! – pocieszyła syna królowa i znów mocno go przytuliła. – A może chcesz, żebym wysłała do niej królewskiego posłańca, który poprosi ją o oddanie twojego skarbu? –  zapytała po chwili.

-Nie, mamo. Dziękuję. Amelka na pewno będzie wtedy bardzo smutna. To jeszcze mała dziewczynka. Nie zrozumie. Chcę, żeby dobrze się opiekowała tym stworkiem i razem z nim się bawiła – odpowiedział Filip.

-To miło z twojej strony. Wiesz, teraz zachowałeś się jak prawdziwy książę, który nie myśli tylko o swoich zachciankach, ale rozumie potrzeby innych. Jestem z ciebie bardzo  dumna!

-Dziękuję, mamo- wyszeptał chłopiec, a jego ośmioletnie serce wypełnił spokój, choć w oczach pojawiały się jeszcze łzy. Przyjaciele księcia byli wprost oszołomieni jego zachowaniem. Ich „księciunio”, którego poznali zeszłego lata w lesie, nie był już płaczliwym, niegrzecznym marudą, ale prawdziwym szlachetnym przyszłym królem.

-Jak on wydoroślał!- stwierdził wzruszony Tuptuś.

-Oj…tak… nasz mały Filip…- westchnęła Huhatka.

-Już niedługo nie będzie się bawił zabawkami, ale obejmie władzę w Bajkogrodzie- dodał Pikuś…

– I będzie znakomitym królem- zgodził się  Tuptuś.

To był niezwykły moment. Wszyscy mieszkańcy, którzy byli na placu, nigdy go nie zapomną. Gdy pogodzony z tym, że już nie odzyska swojego przyjaciela, książę kierował się w stronę królewskiego auta, zauważył, że zza rogu wyszła Amelka ze stworkiem. Kosmo-ludek był taki duży, jak dziewczynka. Migał radośnie kolorowymi światełkami, jakby chciał powitać wszystkich zebranych na placu.

-Stworku, wróciłeś!-  pobiegł do niego ucieszony książę!

-Dzień dob- ry -wszyst- kim- po raz pierwszy odezwał się przybysz.

-Ty mówisz?! – zawołał podekscytowany chłopiec.

-A -mel- ka- mnie- na- u- czy- ła- odparł robot.

-Och Amelko, dziękuję ci bardzo!- zawołał chłopiec i przytulił dziewczynkę.

-Proszę- odparła zupełnie zaskoczona  Amelka.

-Jes- tem DOR-BI. Po- cho- dzę- z -pla- ne- ty Xoo 214. Mój- ta- ta- jest- kró- lem -i- prze- sy- ła- wam- za- pro- sze- nie- na- na- szą- pla- ne- tę -wyrecytował gość.

-Dorbi? Jakie masz ładne imię!  A więc tak jak ja jesteś księciem! – wykrzykiwał Filip, tuląc przybysza. – Zaraz… zaraz, czy ty powiedziałeś zaproszenie?

– Na twoją planetę?- wszyscy się bardzo zdumieli.

-Możemy polecieć w kosmos?- zapytał z niedowierzaniem jeż.

-Jeś- li- chce- cie- mo- że- cie- po- le- cieć-dziś- ze- mną.

-Tak po prostu polecieć w kosmos? Bez szczoteczki do zębów i ubrań? – zapytała zaskoczona Huhatka.- I czym?

Dorbi zawirował i po chwili oczom wszystkich ukazała się prawdziwa rakieta kosmiczna, która czekała na przyjęcie pasażerów. Migotała kolorowymi światełkami, tak jak jej właściciel.

-O rany, prawdziwa rakieta!- zawołali chłopcy i pobiegli, żeby dotknąć kosmiczny pojazd.

-Mamo, czy mogę polecieć na tę planetę?- zapytał mamę książę.

-Oczywiście, że możesz, kochanie.

– A polecisz tam ze mną?

-Niestety, nie mogę, mam tutaj wiele obowiązków. Jednak Ty jesteś księciem, więc możesz polecieć w imieniu moim i króla – rzekła monarchini. –   Myślę, mój syku, że trzeba poznać sąsiednie królestwa. Nawet, jeśli są w innej galaktyce – zażartowała. – Odwiedź swojego nowego przyjaciela w jego domu, ale pamiętaj też o swoich starych przyjaciołach, którzy wiernie ci towarzyszą w twoich różnych przygodach i pomagają w kłopotach- pouczyła księcia.

-Moi starzy, dobrzy przyjaciele polecą razem ze mną! Nigdy ich nie opuszczę!-zawołał chłopiec i wziął na ręce żółwia i jeża, sowa zaś usiadła mu na ramieniu. Do zobaczenia mamo, niedługo wrócę! Ucałuj ode mnie tatę!

-Do zobaczenia, Filipku!- królowa nie chciała pokazać, że jest bardzo wzruszona, więc tylko krótko przytuliła chłopca i dała mu całusa. – No, idź już. Nieładnie jest się spóźniać.

-Za-pra-szam- na -pok-ład- zachęcał Dobri i jako ostatni wszedł pojazdu.

-Do widzenia książę, do zobaczenia!- wołali zebrani na placu mieszkańcy królestwa.

Rakieta zamknęła drzwi, ale przez okienka książę Filip i przyjaciele patrzyli na plac, machając ręką na pożegnanie. Wtem pojazd zaczął  warczeć, potem się trząść, wirować, kręcić, aż w końcu zmienił się w światło, które było tak jasne, że wszyscy musieli zamknąć oczy. I nikt nie zobaczył, jak odleciało w stronę wieczornego nieba. Po chwili pojazd stał się jedną z jasno połyskujących na niebie gwiazd.

PRZECZYTAJ TEKST W CAŁOŚCI  rozdział 1,  rozdział 2

Już teraz możesz  spędzić czas wspólnie z dzieckiem i bohaterami bajki! Niespodzianka, kolorowanka Srebrne pudełko autorstwa Lidii Szwabowskiej do pobrania za darmo! Zróbcie zdjęcie Waszym pociechom i przyślijcie do Bajkogrodu. 

Mój syn już kolorowankę przetestował!

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO I DOWIADYWAĆ SIĘ O PROJEKTACH BAJKOGRODU?

Dołącz do grupy na fb bajki opowiadam !

 

 

 

 

6 thoughts on “Srebrne pudełko cz3.

  1. Drukuję kolorowankę, w.sam raz dla.syna🙂 zerknę na dwa poprzednie.rozdziały, bo opowieść mnie zaintrygowała🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *