Rozdział 1 Pan Titido i kot Tito

Kamila Posobkiewicz
Pan Titido i  kot Tito

Wstęp

Pan Titido i kot Tito byli przyjaciółmi od lat. Mieszkali nieopodal Rzeki Błękitki, w niedużym domku z ogródkiem. Lubili spędzać wspólnie czas, razem chodzili na ryby albo na jagody. Zbierali też grzyby i miętę. Zawsze trzymali się razem.

Pan Titido był nie stary i nie młody, taki w sam raz do posiadania kota, jakim był Tito. Nie był też chudy ani gruby. Na głowie miał czarną czuprynę, którą często zasłaniał czapką. A, gdy nad czymś intensywnie myślał, drapał się w głowę lub w brodę.
Tito zaś był kocurem z krwi i kości. Miał szarobure futerko, pręgowane jak u tygrysa. Wszystkim się chwalił, że gdzieś w dalekiej Afryce mieszkają jego kuzyni, ale nikt tak naprawdę ich nie widział….Tito posiadał oczywiście też ogon, jak na prawdziwego kota przystało. Ruchliwy, puszysty i skory do figli. Czasem się bawił z właścicielem w chowanego. Tito nie mógł go złapać, ale za to świetnie łapał muszki, żuczki, komary no i myszy. Nie po to bynajmniej, by je zjeść, ale by się pobawić. Najbardziej jednak lubił się wylegiwać w fotelu Pana Titido i słuchać muzyki… nie myślcie jednak, że kot był leniuszkiem. O nie, nic z tych rzeczy! Tito uwielbiał podróżować i rozwiązywać zagadki. I jak każdy kot miał  też swoje lepsze i gorsze dni. 

Rozdział 1 Plama na ścianie


Pewnego dnia, a był to chyba wtorek, Tito obudził się w złym humorze.  Nie chciał wypić mleka, ani posłuchać ulubionej muzyki, nawet nie umył zębów. Pan Titido zaczął się niepokoić.

– Tito, co ci jest, Kotku? Wstałeś chyba lewą nogą z łóżka?- zapytał.
– Nie nogą, tylko łapą…- odburknął kot nieskory do żartów.
-Czy przyśnił ci się zły sen?- dopytywał Titido.
– Sen? Nie, nie mogłem spać! –odparł kot i poczłapał do miski z mlekiem. Powąchał i odszedł,znów wlazł na fotel.
– Widzę, że nie  jesteś zadowolony- ciągnął Pan Titido- i chyba będziesz dziś trochę marudził…-  powiedział to i zerknął przez okno. Był miły i ciepły poranek. W sam raz na spacer albo wycieczkę do lasu.
– Gdybyś przez całą noc słyszał hałasy za ścianą, też nie byłbyś zadowolony- zaczął  obrażony kot.
– Hmmm, absolutnie Kotku, a co za hałasy słyszałeś?
– Pukanie, kapanie, chichoty…- kot cierpiał  na same wspomnienie tej nocy..
– Hmm, ciekawe- zainteresował się Pan Titido, ale jego uwagę nagle przykuła plama na ścianie w sypialni.
– Kocie, chyba mamy problem- powiedział i podszedł bliżej ściany.

 

rys. Alicja, 4 lata
Kot leżał na fotelu i niczego nie zauważył.
– O, z pewnością… jeśli stukanie nie zniknie, nie będę mógł spać kolejną noc- odburknął Tito.
– Nie o tym mówię, Kocie, zobacz. Mokra plama na ścianie.  Musimy zbadać, co jest tego przyczyną. Chodź, wyjdziemy do ogrodu.- Pan Titido założył swoją ulubioną czapkę i ruszył w stronę drzwi.Kot zwykle pierwszy biegł rozwiązywać zagadki, ale dziś nie był w nastroju i chociaż wolał pospać w fotelu, poczłapał do ogrodu.
 

W ogrodzie przyjaciele zaczęli poszukiwać czegoś, co by mogło wyjaśnić, skąd wzięła się plama. A żeby tego było mało, rosła i przybierała nowe kształty. Najpierw wyglądała jak myszka z dużymi uszkami i małym noskiem. Potem zmieniła się w zająca, a chwilę później do małego niedźwiadka zamkniętego w kulkę.

 

Pan Titido i kot zaglądali w każdy kąt ogrodu, pod każdy kamień i do każdej dziury. Sprawdzili też, czy wąż ogrodowy nie robi im psikusa i samodzielnie nie podlewa przypadkiem ogórków. Albo czy nie przewróciło się wiaderko z deszczówką, która lubi wsiąkać w słoneczniki. Wszystko to jednak grzecznie jeszcze spało, gdy tymczasem plama na ścianie rosła i rosła.
Gospodarz obszedł cały ogród, zerknął nawet do sąsiada, ale nie znalazł niczego, co by mogło wyjaśnić przyczynę pojawienia się  tajemniczej plamy. Nagle do ogrodu wpadł pies sąsiada, Fikus!
– Dzień dobry, Fikus, miło cię widzieć – przywitał go Pan Titido – Co cię do nas sprowadza?
Pies radośnie merdał ogonem i skakał naokoło kota. Był jeszcze młodym psiakiem i uwielbiał się bawić. Zaczepiał Kota Tito.
– Przybiegłem się z wami pobawić – zaszczekał wesoło psiaczek- Rzucisz mi piłeczkę?
Kot nie miał ochoty na bieganie, odsunął się od Fikusa i poszedł między nasturcje.
– Proszę Fikus, złap piłeczkę – Pan Titido rzucił czerwoną psią zabawkę w stronę domu.
Pies pobiegł, szybko złapał piłkę, ale nie wrócił do Pana Titido. Coś przykuło jego uwagę. Zaczął szczekać, skakać, obwąchiwać i oczywiście kopać dołek.
– Piesku- zobaczył to Pan Titido – Co ty tam robisz? – mężczyzna podszedł bliżej domu, gdy tymczasem kot Tito nawet nie podniósł łebka znad kwiatów.
– Ee, Fikus pewnie znalazł kość zakopaną w zeszły czwartek- kot wymamrotał leniwie.
– Nie,nie, to nie kość – zaprzeczył szybko pies – To zupełnie coś innego! – Fikus był bardzo podekscytowany swoim odkryciem.
Pan Titido podszedł bliżej i ujrzał coś, czego się nie spodziewał. To był jakby długi i ciemny tunel prowadzący z ogrodu do jego sypialni.
– Fikus, ależ odkrycie! – zawołał zaskoczony mężczyzna.

Kot nadstawił uszu, potem zaciekawiony podniósł głowę. Pan Titido podrapał się w brodę i w czarną czuprynę. Chusteczką przetarł okulary, poprawił czapkę i schylił się, by zajrzeć do tunelu odkrytego przez Fikusa.

Początkowo niczego nie zauważył. Dopiero po chwili, wpatrując się intensywnie w to miejsce, dostrzegł, że coś się tam porusza. Pies zaszczekał groźnie.
– Cicho, piesku, nie szczekaj teraz.- uciszył go gospodarz- Wygląda na to,że mamy gości..
Kot Tito na te słowa wstał i niedbale podszedł do wykopaliska. Wsadził szary łebek do ciemnego otworu.
– Hmmm, niczego tu nie widzę. – zaczął zawiedziony – Jedynie mrówki.
– To nie są mrówki, Kocie- zaprzeczył Fikus – To coś jest znacznie większe.
– A może to kret? – wtrącił Pan Titido – Czasem odwiedzają nas. Kot nie słuchał już tego, bo odszedł i zniknął w korytarzu. Wyraźnie nie miał ochoty na spotkanie.

 Tymczasem z wykopu wyglądała mała zielona istota o dużych wesołych oczach, dość zadziwiona i zaciekawiona tym, co ujrzała. Postanowiła się przywitać, bo wiedziała, że tak robią dobrze wychowani ludzie.

 
– Dzień dobry- zaczęła istotka- Widzę,że mi się przyglądacie. – zwróciła się grzecznie do Pana Titido i Fikusa, którzy zaniemówili ze zdumienia.
– Dzień dobry – ocknął się Pan Titido-Przepraszam bardzo.  Rzeczywiście przyglądałem się przez chwilę, a to nieładnie, lecz nie widziałem jeszcze takiego gościa. Kim jesteś?
Pan Titido zadał pytanie, ale pomyślał, że może jest zbyt ciekawski i że nie wypada tak traktować gości, nawet tak małych jak ten.
Istotka podeszła bliżej, odchrząknęła i z uśmiechem powiedziała.
– Nazywam się Timsa, wraz z moimi braćmi zagościłem w tym domu- gość się ukłonił elegancko.
Pan Titido po raz kolejny oniemiał, tym razem na wieść o braciach. Nikt go nie zapytał, czy może się wprowadzić, a przecież tak należałoby zrobić.
Zza drzwi wyjrzał Tito.
– Jak to w tym domu? To nasz dom! – odezwał się nieco obrażony kot.
– Tito, proszę bądź miły dla naszych gości- poprosił Pan Titido.- Zaraz na pewno wszystko się wyjaśni. 
– Witamy Cię, Timso w naszym domu. Wybacz, że jesteśmy zaskoczeni obecnością twoją i twoich braci. Nie spodziewaliśmy się gości. – Pan Titido uśmiechnął się przyjaźnie.
-Dziękuję. – odpowiedział Timsa.
– Poznaj moich przyjaciół- dodał Titido- To Kot Tito, a to pies sąsiada, Fikus. Ten ostatni zamerdał ogonem i zaszczekał radośnie. Miał nadzieję, że znalazł wreszcie kogoś do zabawy.
– Nigdy wcześniej nie widziałem takich istot jak ty, Timso, choć podróżowałem po świecie. Powiesz nam, kim jesteś i gdzie są twoi bracia?
 

Przybysz chwilę się zastanowił, jakby nie był pewien, czy powinien zdradzać sekret. W końcu zdecydował.

– Jestem Trelinkiem, przybyłem z moimi braćmi z naszej osady w Trelandii. Zostałeś wybrany, aby wypełnić szczególne zadanie.- odpowiedział Timsa jednym tchem.
Pan Titido poczuł, że kręci mu się w głowie, bo niczego nie rozumie. Nigdy nie słyszał, ani nie czytał w książkach, a przeczytał ich bardzo wiele, o krainie nazywanej Trelandią i jej małych mieszkańcach. Czytał o smokach, krasnoludkach, hobbitach, trolach, elfach,goblinach, a o Trelinkach nie!
– Mówiłeś coś o braciach- wtrącił kot- A ja nikogo więcej nie widzę. Gdzie oni są?
Timsa znów się zastanowił i po chwili wskazał ręką na dom.
– Moi bracia są w domu, biorą kąpiel po podróży- odrzekł.
 

Na te słowa Pan Titido ocknął się i przypomniał sobie o celu wyjścia do ogrodu. Prawdopodobnie plama na ścianie w sypialni przybrała już postać słonia.

– Ha, wszystko jasne! – wykrzyknął Titido – Już teraz wiemy, kocie,skąd się wzięła plama na ścianie.- Twoi bracia, Timso, chyba bardzo lubią się chlapać!
– Oj, tak – westchnął Timsa- Trelinki kochają ciepłe kąpiele w wannie. Nie chcieliśmy zniszczyć twojej ściany. Bardzo przepraszam. Pójdę i powiem im, żeby już skończyli.- Timsa zdecydował i znikł w tunelu.
– A my, kocie, chodźmy na śniadanie! Zaczęło mi burczeć w brzuchu!
– O, wreszcie jakiś dobry pomysł- odburknął kot i wskoczył na parapet.

 

rys. Konrad, 6 lat

9 thoughts on “Rozdział 1 Pan Titido i kot Tito

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *