Nastolatki w pętach sieci…- recenzja książki

Rodzice małych dzieci czekają na ten moment, gdy maluch zacznie chodzić, mówić, pójdzie o przedszkola, pierwszej klasy, pierwszej komunii, itd. Jest to dla nas powód do radości i dumy.

Czas płynie szybko i nawet nie jesteśmy świadomi, my rodzicie, że nasze dzieci dorastają szybciej niż my i też wcześniej zaczynają borykać się z ” dorosłością”. Nie zawsze jednak ta dorosłość jest dobrze rozumiana przez nastolatka, który dodatkowo w obecnych czasach ociera się o mnóstwo niebezpieczeństw w postaci alkoholu, dopalaczy, narkotyków, a także Social Mediów, będących potężną siłą współczesnej komunikacji. Codziennie wrzucając posty na portale społecznościowe, czekamy na polubienia ( czyli tzw. ” lajki” ) lub obawiamy się reakcji negatywnej ( czyli ” hejtu “).

Miałam ostatnio okazję przeczytać książkę, którą powinien poznać każdy rodzic nastoletniego dziecka.

Wszystko, czego pragnęliśmy Emily Giffin, to najnowsza publikacja wydana przez Wydawnictwo Otwarte.

Nina należy do elity i u boku bogatego męża prowadzi wygodne życie, jakiego zawsze pragnęła. Ich syn Finch właśnie dostał się na wymarzone studia w Princeton.

Tom jest samotnym ojcem i pracuje od rana do nocy. Rozpiera go duma, gdy jego córka Lyla dzięki stypendium zaczyna naukę w prywatnym liceum. Dziewczyna usilnie stara się dopasować do obcego jej otoczenia, choć latynoska uroda odziedziczona po matce wcale jej w tym nie pomaga.
Światy Niny i Toma zderzają się gwałtownie, gdy w szkole wybucha skandal obyczajowy z udziałem ich dzieci.

Pośród piętrzących się kłamstw bohaterowie będą musieli przemyśleć relacje z najbliższymi i odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: czego naprawdę pragną?

Emily Giffin w zaskakująco dojrzałej i aktualnej społecznie powieści prowokuje pytania o współczesne wychowanie i nadużycia wobec kobiet – i jak zawsze odsłania kobiece pragnienia i emocje.

Powieść porusza wiele ważnych współcześnie wątków: problemów nastoletnich dzieci, rasizmu, hejtu, publikowania niechcianych lub obrażających zdjęć w Social Mediach, snobizmu bogatych rodziców, posyłających dzieci do drogich prywatnych szkół, relacji międzyludzkich i wielu innych, z którymi każdy z nas rodziców może się spotkać ( oby nie!).

Lyla i Finch to para nastolatków uczących się w Windsor, szkole dla bogatych. Można by pomyśleć, że ich historia jest podobna, jednak nic bardziej mylnego. Szesnastoletnia Lyla z pochodzenia pół Amerykanka i pół Brazylijka, jest wychowywana przez ojca, matka alkoholiczka porzuciła ją i odeszła. Tom, ojciec dziewczyny nie jest bogatym maklerem giełdowym, lecz stolarzem, ciężko pracującym na utrzymanie i opłacenie szkoły ( posiłkuje się stypendium socjalnym dla uboższych uczniów ).

Finch, jedyny synalek Browningów, w ostatniej klasy szkoły, właśnie dostał się na prestiżową uczelnię w Princeton. Ma zapewnione wszystko, łącznie z kosmicznie drogim autem, dostępem do VIP-owskich biletów na imprezy i wielu innych atrakcji, o których zwyczajnym ludziom nawet się nie marzy.

Dramat dziewczyny zaczyna się niewinnie, na imprezie, na której znaleźli się oboje. Alkohol sprawił, że Lyla straciła kontakt ze światem, zaś Finch skrzętnie to wykorzystał i zrobił jej zdjęcie- śpiącej w obcym łóżku, w króciutkiej sukience, do tego odsłaniającej fragment piersi. Zdjęcie opatrzone komentarzem ” Wygląda na to, że dostała zieloną kartę.” rozsyła do kilu osób. wkrótce dowiedziała się cała społeczność Windsor. Rasistowski podpis wzbudził wiele trudnych emocji, choć miał być tylko głupim żartem nieświadomego konsekwencji nastolatka.

[rozmowa z matką]

– Niczego nie publikowałem. Wysłałem je do kilku osób. Poza tym ona nie była nago, mamo.

-Widziałam jej sutek, Finch- odparłam.- Dla mnie to wystarczy.

-No dobra, ale to nie ja ją rozebrałem…

-Co za ulga.- Mój głos ociekał sarkazmem.- Bo coś takiego podpada pod przemoc seksualną.

-Przemoc seksualną? Daj spokój, mamo. (…) Nikt nie zrobił jej krzywdy. Za dużo wypiła i odpadła. Ale to już nie mój problem.

-Owszem, synu, twój (…) to zdjęcie widziało wiele osób i pewnie jeszcze więcej zobaczy.

-Poza tym Zielona karta, Finch ?! Serio ?- dodałam.

-Oj, mamo, to był tylko żart.

-Rasistowski żart- uzupełniłam.- Zrobiłeś zdjęcie półnagiej, nieprzytomnej dziewczynie, a potem opatrzyłeś je rasistowskim komentarzem.

-Przepraszam- szepnął i spuścił wzrok.

-Żałujesz, że to zrobiłeś? Czy że ludzie się dowiedzieli? (…)

Dla mnie, jako matki dwóch synów, sytuacja ta jest wręcz niemożliwa do wyobrażenia (żeby moje dziecko postąpiło w podobny sposób).

Nie musiałby być to komentarz rasistowski, ale jakikolwiek poniżający kobiety. Myślę, że byłaby to swoista porażka w wychowaniu. Choć z drugiej strony, czy my mamy nieustanną kontrolę nad naszymi dziećmi? Czy możemy obwiniać siebie o złe wychowanie, jeśli raz nasze dziecko coś przeskrobie? Jak zachowali się rodzice bohaterów?

Z uwagą śledziłam w treści wątek rodziców, ich postawę i sposób patrzenie na to wydarzenie. Postawy skrajne w rodzinie Fincha. Ojciec posiadający ogromny majątek miał poczucie, że nic się nie stało, ofiarował ojcu poszkodowanej dziewczyny 15 tysięcy dolarów łapówki za milczenie w szkole. Obstawiony najlepszymi adwokatami w mieście nie obawiał się konsekwencji, które mogłyby zrujnować życie synalkowi. Matka, Nina, zaś odwrotnie, przerażona takim zachowaniem, usiłująca naprawić błędy syna, skłonić go do przeprosin Lyli, robi wszystko, aby syn te konsekwencje poniósł, jednocześnie bardzo się na nim zawodząc. To chyba bolało ją najbardziej. Rozczarowanie.

Tom, ojciec Lyli, najpierw boryka się z zatruciem alkoholowym córki, a potem dotknięty rasizmem i poniżeniem, zgłasza dyrektorowi szkoły to zdarzenie i oczekuje wyciągnięcia konsekwencji zgodnych z regulaminem. Nienawidzi Browningów, jednak jedzie na spotkanie z Kirkiem, ojcem Fincha i gdy ten proponuje mu kopertę, bierze ją tylko po to, by później rzucić pieniędzmi im w twarz. Na znak pogardy i protestu. Bo tak nie traktuje się ludzi. Przeżywa rozczarowanie i zerwanie więzi z Lylą, która go nienawidzi i nie chce znać. Najważniejsza dla niego jest córka, jej dobre imię i odnowienie dobrych relacji.

Książka skłania do wielu refleksji. Jest chwilami dramatyczna, ponura, ale bardzo prawdziwa. Takie scenariusze pisze życie. Jakie? Przeczytajcie sami, bo warto.

Giffin uświadamia i ostrzega, że coś, co dostanie się do sieci, ma swoje drugie życie, na które już nie mamy wpływu. Trzeba o tym pamiętać, publikując swoje i cudze zdjęcia. Aby nie doprowadzić do czyjejś tragedii.

Więcej o publikacji dowiecie się TUTAJ

14 thoughts on “Nastolatki w pętach sieci…- recenzja książki

  1. Zapowiada się ciekawa książka. To chyba jeden z największych lęków każdej mamy – że nasze dziecko zrobi coś złego, skrzywdzi drugiego człowieka, kiedy dorośnie. Niewątpliwie to porażka wychowawcza. Z drugiej strony – czy za wszystko odpowiadają rodzice? Nie znam jeszcze odpowiedzi na te pytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *