Korek i Potworek r. 2 Pakowanie


Rozdział 2. Pakowanie


Lubicie wakacje? Ja bardzo. Choć przeżyłem w swoim życiu dopiero pierwsze, z klasy pierwszej do drugiej, bo zerówki nie liczę, już wiem, że to wielka niesprawiedliwość, że kończą się tak szybko!

Kto to wymyślił, że rok szkolny trwa dziesięć miesięcy, a wakacje dwa? To jawna niesprawiedliwość! Kiedy skarżę się na to mamie, ona twierdzi, że gdyby było odwrotnie, niewiele bym się nauczył i że szkoła trwałaby do czterdziestki… Ale mnie to nie przekonuje, wakacje powinny trwać dłużej i już!

Gdy dowiedzieliśmy się, że pojedziemy nad jezioro, od razu wpadliśmy w szał przygotowań. Najpierw mama kupiła nam maski z rurką do nurkowania, abyśmy mogli oglądać dno jeziora. A mój brat dostał jeszcze koło ratunkowe i dmuchane rękawki, żeby był bezpieczny w wodzie. Ja ich nie potrzebuję, bo potrafię pływać. Chodzę od kilku lat na basen. Do kompletu dokupiliśmy jeszcze piankę do nurkowania i mogliśmy wyruszać.

Trzeba było “tylko” się spakować. Nie wiedziałem, że to nie jest takie proste.  Mama powiedziała, że możemy przygotować do spakowania trzy zabawki. Tylko trzy! Jak wybrać tylko trzy zabawki spośród całego pokoju zabawek? I jak to możliwe, aby bawić się przez cały tydzień tylko trzema zabawkami? Mój brat miał prosty wybór. Zawsze  na wyjazdy zabiera swojego misia Pita, jakieś auto i  gumowego dinozaura. Tym razem zrobił tak samo. A ja nie wiedziałem, czy zabrać karton z klocami, miecz rycerza Jedi, album z kartami ninjago czy może monster tracka zdalnie sterowanego? Wszystko byłoby prostsze, gdyby mama pozwoliła nam zabrać tablet lub przynajmniej play station, ale nie pozwoliła. Stwierdzała, że nad jezioro nie jedzie się po to,by grać w gry komputerowe. Zabrała za to kilka kartonów z planszówkami, nuda…

Wybór miałem trudny. Karton klocków odpadł na starcie. Mama powiedziała, że zabierzemy tylko jedną torbę podróżną, wprawdzie ogromną, bo to torba taty, którą czasem zabiera na swoje naukowe wyprawy.

Ale to co innego, gdy pakuje się w nią sam tata, a co innego, gdy próbują się upchnąć w nią trzy osoby. Oczywiście nie siebie samych, tylko swoje najpotrzebniejsze rzeczy.

Poczułem, że to bardzo niesprawiedliwe, że mam tak mało miejsca w torbie ( po podziale na trzy osoby było go niewiele, a i tak już sporo zajęły ubrania i sprzęty do nurkowania ). Nie mogliśmy też zabrać gumowego dinozaura, przez co mój brat wpadł w histerię i powiedział, że nigdzie nie jedzie i nie jedzie! ( On myśli, że gdy powtórzy dwa razy to samo zdanie, to na pewno będzie miało większą moc). Zaczął tupać nogami, a gdy mama nie reagowała, usiadł w kącie i siedział naburmuszony. Mama zapytała, czy zamierza tam siedzieć przez cały tydzień, na co on się jeszcze bardziej obraził i poszedł do pokoju. Zrobiło się nerwowo. Wiedziałem, że zaraz z torby wyleci wystający miecz Jedi i że mama będzie się złościć o to, że go w ogóle chciałem zabrać.

Korek siedział w pokoju przy drzwiach. Zabarykadował się i nie chciał nikogo wpuścić. Mama najpierw zapukała i poprosiła, aby otworzył drzwi, ale Korek nie reagował. Mama więc zapytała go, czy zamierza zostać sam w pokoju przez cały tydzień, na co on wybuchł głośnym płaczem. To już ostatnia faza. Bałem się, że  Korek zaraz dostanie spazmów i nasz wyjazd w najlepszym razie się opóźni, a może mama nawet rozmyśli się i go odwoła. Na szczęście nie było tak źle, choć  Korek nie chciał  dać się przytulić i uspokoić.  Uparcie siedział przy drzwiach do pokoju nawet mnie. Nie chciał wpuścić nawet mnie.

Postanowiłem, że będę bardzo grzeczny. Mama jeszcze nie zobaczyła, że w torbie jest ukryty miecz, bo był złożony. Jednak w każdej chwili  mama mogła coś dołożyć do torby i już by się wszystko wydało.

Zaproponowałem, że spakuję zabawki Korka, te które zostały na dywanie, żeby nie tracić czasu. Jednak mama wolała spakować je sama. Nie wiem, dlaczego mama chce wszystko robić sama. Nie pozwala mi pokroić chleba czy zrobić herbatę,  bo mówi, że lepiej będzie, jeśli ona sama to zrobi. A kiedy bym wolał, żeby mama posprzątała mój pokój, bo tak będzie lepiej, mama się złości i mówi, że mam posprzątać go sam. To bardzo dziwne i niesprawiedliwe!

Korek siedział w pokoju dobre pół godziny. Mama w końcu przestała się nim zajmować i dopakowala kilka rzeczy do torby.  Była bardzo duża i wypełniona po brzegi. Mój miecz został, dobrze ukryty na dnie.

Wreszcie mama cudem torbę zamknęła, podniosła i  zamierzała zanieść do auta, gdy nagle usłyszeliśmy z mamą dźwięk rozdzierania materiału i

na podłodze znalazly się ubrania, buty, sprzęt do nurkowania i ….mój miecz Jedi.

Co było potem, napiszę jutro. Zdradzę tylko, że Korek w końcu  wyszedł z pokoju. A mamę udało się uprosić, żeby wyjazdu nie odwołała, choć nie był to łatwy początek naszych wakacji.

 

Spodobała ci się grafika i chcesz dowiedzieć się więcej o autorce?  Kliknij tutaj

Spodobała ci się przygoda chłopców, ale nie znasz rozdziału 1? Kliknij tutaj.

7 thoughts on “Korek i Potworek r. 2 Pakowanie

  1. Niezła historia! Ja uwielbiałam się pakować zanim założyłam rodzinę. Teraz, gdy oprócz siebie muszę jeszcze spakować męża i dziecko i to tak, by nie mieć co najmniej 6 toreb, graniczy cudem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *